Ludzie kształcą się, zdobywają w pocie czoła wiedzę, wydają ciężkie pieniądze na studia, by potem przyjąć za to laur, jakim jest... siedzenie w domu. Ich miejsce zajmuje najczęściej kompletnie nieprzygotowana do zawodu córka, szwagier lub siostrzeniec dyrektora czy kierownika. Takie sytuacje są ustawione na długo wcześniej. Przecież miejsce dla "przyjaciela moich przyjaciół" lub syna musi być zawczasu zaklepane...
Protekcja, kolesiostwo czy archaicznie brzmiące kumoterstwo. Wydawałoby się, że są zawody, które potrafią się przed tym zjawiskiem uchronić. A jednak okazuje się, że nie zawsze.
- Ostatnio w moim miejscu pracy dyrektor szkoły zatrudnił siostrzenicę uznanego posła, panią, która jeszcze do niedawna udzielała się na stanowisku pracownika warsztatowego w ZSZ - bulwersuje się znajomy nauczyciel. - I nagle błyskawiczne przekwalifikowanie. Oto pani D. niczym kameleon od września ubiegłego roku uczy historii. Przemilczmy jednak, w jak profesjonalny sposób to robi. Po chwili ciszy nauczyciel nie może milczeć i wymienia przykładowy "fakt" z lekcji "historycy": Chiny są wrogiem Polski odpowiedzialnym za wybuch I wojny światowej. Czy trzeba coś dodawać...? Ale luki w wiedzy to mało. Jak się okazuje, owa pani nie dość, że nagminnie spóźnia się na lekcje, i to po 20 minut, to jeszcze o tym, co ma do przekazania na lekcji, dowiaduje się z... podręcznika czytanego wspólnie z uczniami na lekcji. Nauczyciel dodaje: - Zachowuje się jak zwykły przechodzień, który po powrocie ze sklepu ze świeżymi bułeczkami poczuł kaprys poprowadzenia lekcji ot tak sobie... Tylko co z tego, skoro jej akurat wolno?
To, że stanowiska rozchodzą się według linii pokrewieństwa, najdokładniej pokazują powtarzające się nazwiska. A jeśli nie, to żeby odkryć prawidłowości, wystarczy prześledzić drzewa genealogiczne. Najbardziej chyba widać to w naszej rodzimej polityce. Fakt, można odziedziczyć talent, ale w tej sferze działalności najczęściej dziedziczy się... znajomości.
Przykładowy obrazek. Pewien urząd miasta ogłasza konkurs na objęcie jednego z pomniejszych stanowisk. - Wymagania mieli mizerne, to się zgłosiłem - mówi Marcin. - Papiery sprawdzałem pięć razy, podpytywałem nawet babkę, która je przyjmowała. Powiedziała, że wszystko OK. Marcin się bulwersuje, bo po miesiącu dokumenty zostały mu odesłane z krótką notką, że są niepełne. - Wiesz, co jest w tym najciekawsze? - pyta. - Był na nich napisany ołówkiem numer 20. A do konkursu przeszły tylko 3 osoby, nie dziwne? Szczególnie przy praktycznie żadnych wymaganiach. Marcin sprawdził: w tym czasie szukano pracowników tylko na to stanowisko. Kiedy zadzwonił, żeby dopytać się, dlaczego jego dokumenty odrzucono, nikt nie chciał z nim rozmawiać. Dopiero jakiś czas później dowiedział się, że to stanowisko pracy dostał bratanek jednego z miejskich decydentów.
Nie masz znajomości - leżysz? Nie należy generalizować. Są ludzie, i nie jest ich wbrew pozorom tak mało, którzy dobrze płatną pracę zdobyli wyłącznie dzięki własnym zdolnościom. I miejmy nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Tak jak Konop, który na jednym z forów pisze: Praca po znajomości? Jedna wielka bzdura. Jestem z okręgu katowickiego, nie mam żadnych znajomości. Było ogłoszenie w GW, wysłałem CV, za tydzień rozmowa, za następny druga, no i od poniedziałku pracuję, a jest to moja druga praca nie po znajomości. Nie znoszę odpowiedzi typu "a bez wujka to ja pracy nie znajdę", bullshit. A wspomnę, że nie mam jakiegoś tam superwykształcenia. Konop zna niezawodny sposób na znalezienie pracy: Przede wszystkim trzeba uwierzyć w swoje umiejętności, a nie narzekanie, narzekanie, narzekanie... Obudź się z myślą: jestem Bogiem - dodaje.
źródło:o2.pl
Myślę,że jak się ma znajomości to łatwiej znaleźć pracę. Ale uważam, że pomimo tego trzeba mieć jakieś kwalifikacje.
Długo szukałam pracy w Wieluniu niestety doszłam do wniosku,ze jak nie masz odpowiednich "pleców" to o dobrą pracę będzie trudno. Mogę się mylić,ale to jest takie moje spostrzeżenie.
to smutne, że ludzie o miernych kwalifikacjach dostają intratne posady (bo mają mocne "plecy") a wartościowe i ambitne jednostki lądują na bezrobociu bądź zasuwają za marne grosze - ale tak jest w małych miejscowościach gdzie bezrobocie duże a miejsc pracy nie przybywa.
W dużych miastach znacznie łatwiej znaleźć dobrą pracę bez znajomości i "wsparcia rodziny". Takie są moje obserwacje z okresu kiedy szukałem pracy.
ja się zgodzę, w Weluniu jest trudno "bez pleców"
ja mam prace poza miastem
U nas takie głupie nawyki w Polsce, które mamy chyba z PRL-u...
A przy 16% bezrobociu, zawsze jest to wytłumaczenie dla kogoś kto nie ma pracy. Na zachodzie i w innych krajach, załatwianie pracy przez znajomości jest rzadkim procederem.
Nie prawda jest, że w Wieluniu jest brak pracy i aby znaleźć jakąś posadę należy mieć "PLECY". Zgodzę się jedynie, że w Wieluniu jest brak "dobrze płatnej pracy" chociaż i tutaj są wyjatki.
Przykładem jest jeden z salonów sieci komórkowej, który przez tydzień czasu emitował w RZW ogłoszenie, dotyczące chęci zatrudnienia osoby potrzebnej do obsługi klienta w tymże salonie. Zarobki na poziomie od 1400netto w górę.
Wiecie ile bylo podań? 40!!!!
Ktoś kto mówi że w Wieluniu nie ma pracy jest dla mnie leniem!!!
dawid! Facet szybko znajdzie pracę, ale kobiecie trudniej jest. Teraz chcą 20-latki, panny, z 25-letnim doswiadczeniem z urodą modelki.
Pracowałam w różnych zawodach. I po prostu z doświadczenia wiem, ze nie jest łatwo.
I wierz mi ja na pewno leniem nie jestem!!
Glizda
Może trochę przesadziłem z tymi "leniami" za co serdecznie przepraszam, ale skoro ktoś narzeka, że mu źle w pracy, że mało płacą itp to krew mnie zalewa. Ja pracuję juz od 6 lat i w między czasie też szukałem pracy. Ale nie narzekałem że jej nie ma, tylko że jest mało płatna i dlatego jej nie podjąłem.\
ZAP
Jezeli nie masz pracy to dlaczego nie widziałem twojego podania o pracę w firmie w której ja pracuję?
1400zł netto to ok 1700zł brutto (minimalna opcja wynagrodzenia bez premii i z bardzo słabą prowizją).
Odnośnie firm państwowych o których piszesz.
Czy ty od razu chciałbyś zostać prezesem sądu??
Jak czytam to co piszesz to przypomina mi sie ktoś z rodziny mojej żony.
Po ukonczynych studiach powiedział że nie pójdzie do pracy jeżeli nie zarobi ok.3500brutto w Wieluniu. Jak posiedział 6 miesiecy na dupie w domu to teraz pracuje w Zugilu za 2000zł brutto i sie ciesz ze ma prace.
Lepszy wróbel w garści niz gołąb na dachu!!!
Życzę ci więcej pokory i braku problemów ze znalezieniem ciepłej posadki w jakimś urzędzie
Twoje argumenty wogóle mnie nie przekonują
http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=8438
Taki temat już istnieje, proszę baczniej zwracać uwagę przy zakładaniu nowych wątków.
Scalam go zatem do już istniejącego.
Jaro
Mamy chyba zupełnie różne poglądy ne ten temat zap
Piszesz o pracy w Wieluniu, a myślami jestes poz nim.
Życzę ci powodznia i spełnienia marzeń.
Ale sam powiedz co lepiej wygląda:
od "sprzątaczki" do prezesa, czy poprzez "plecy"od razu na prezesa?Gdzie jest miejsce na zdobywanie kompetencji, wiedzy i obycia?
Czy myślisz ,że po studiach będziesz wiedział wszystko?
Widzę ze masz duże aspiracje(to dobrze), ale obyś się nie zawiódł.
Jeszcze raz powodzenia
To był mój ostatni post dot. tego tematu!!!
Napisze tylko tyle: byłam na kilku "castingach"(tak nazywamy rozmowy kwalifikacyjne w urzędach państwowych ). Większość testów kwalifikacyjnych zdawałam jako najlepsza i jakoś zawsze,naprawde zawsze znajdowała sie pani,która znała pół urzędu itp.I zgadnijcie, kto dostawał prace? Już mnie przestało to dziwić a zaczęło poprostu śmieszyć.
Piszę z czym miałem do czynienia w W-niu i poza nim. I z czym wiążę przyszlość.
Jeśli chodzi o prace w "państwówce" to jest bardzo trudno, i wlaściwie bez znajomosci pracy nie dostaniesz, a jeśli chodzi o prywatne firmy...hmm... z tym jest różnie. Ja pracowałam w prywatnej firmie gdzie większość pracowników była przyjęta z tzw. polecenia.
pamiętam jak kilka lat temu mój mąż ostał pracę z programu dla absolwentów i wiecie jak wyglądał jego dzień? zaczynał o 4 rano kończył o 15 i wracał na obiad do domu, a po godzinie zawsze był telefon i jechał jeszcze do roboty. w domu był około północy a na 4 znowu.
taka była praca "bez pleców"
jak dla mnie to lekka przesada za te 600 zeta
Nie wiem jak dla Ciebie ale dla mnie, co znów z przykrością stwierdzam, Wieluń wolno się rozwija - mało inwestycji w rejonie które dawałyby DOBRĄ pracą w moim fachu,
Zresztą, praca w Polsce jest, ale w końcu nie chodzi o to żeby mieć pracę tylko żeby mieć na chleb itd. A robić za 500zł to trudno sobie wyobrazić.
Hasta Mówisz że nie możesz znaleść pracy. W Lidlu jeszcze 2 tygodnie temu było dużo wolnych miejsc...
Nie wiem jak dla Ciebie ale dla mnie, co znów z przykrością stwierdzam, Wieluń wolno się rozwija - mało inwestycji w rejonie które dawałyby DOBRĄ pracą w moim fachu,
basteks Przesadzasz, przy ciężkiej pracy fizycznej za granicą(nie w Niemczech) to pracując po 10h dziennie masz ok. 1800 - 2000tys euro na miesiąc. I wcale nie musi to być Anglia(mgła).
Praca w Wieluniu za 3,5 tys. zł to bajka jakaś. Trzeba by być porządnie wykształconym lub/i mieć stanowisko kierownicze w firmie. Zresztą zarobki by były większe, gdyby koszty pracy były mniejsze. A jak wiemy koszty jakie musi ponieść pracodawca i to co nam jeszcze zabiera państwo(podatek) to jest ok. 40%.
Kto głosował 5 lat temu na SLD i 1rok temu na PiS, albo na Samoobronę to może sobie pogratulować.
Pewien doświadczony ekonom, któy napisał wiele ksiązek twierdzi że państwo socjalne(lewicowe)marnuje ok. 40% pieniędzy, które zabiera z podatków. Ale to juz inny temat...
Mateusz, proszę czytaj ze zrozumieniem i pisz ze zrozumieniem.
Mówisz, że przesadzam - potem sam potwierdzasz, że praca w Wieluniu za 3500 -to marzenie.
Najpierw piszesz, że w Niemczech słabo płacą (4,5 euro) a potem, że za pracę 10 h dziennie da sie 2000 euro wyciągnąć- czyli miesiąc ma 50 dni roboczych czy nagle płace skoczyła ??
Wątek o pracy za granica jest gdzie indziej, tutaj o pracy w Wieluniu rozmawiamy.
2tys euro - Praca poza Niemcami(w szczegóły nie będe wchodził)
Przesadzałes wg mnie mówiąc ze 2tys zł za granicą to nieźle.
pracuj.pl - Tu masz ogłoszenia z zagranicy - pewniaki
Jak ktoś jest kobietą, która umie dobrze język, to sie z pewnościa załapie na niańkę...
Przypominam czego dotyczy temat.
Red Naprawdę oddałbyś pieniadze z edukacji?? Ja raczej nie. 36osób w klasie i to ma być edukacja? To raczej pseudo edukacja i oszczędzanie...
Nie miałem na myśli LPR To są tez socjaliści, tyle że skrajnie narodowi i katoliccy.
PO to b. dobry wybór, chociaż ja bym się zastanawiał nad UPR, który ma podobne poglądy co platorma.
[ Dodano: 2007-03-04, 20:21 ]
PO RAZ KOLEJNY ZWRACAM UWAGE NA TEMAT - "Do pracy przez znajomości?" :!:
Aha - Józef Piłsudski chyba przewraca sie w grobie widząc swoja wypowiedź pod Twoimi postami. To taka mała dygresja [/quote]
Red Piłsudski był socjalistą, ale za to wielkim wodzem, strategiem i patriotą, za co go podziwiam. Jego koncepcja państwa federacyjnego była w okresie międzywojennym b. dobrym rowiazaniem, ale bez większego poparcia.
Gdyby mnie było stać i państwo z moich podatków by mi oddało część za edukację, to bym poszedł do prywatnego LO.
A co do pracy w Niemczech to jest zwykle tak, że trzeba być studentką(mieć poniżej 26lat). Ale są wyjątki.
Rozmawiałem dzisiaj z znajomą, która prowadzi firmę i opowiadała mi, jak duzo jej znajomych wykształconych wyjechało ostatnio do Estonii. Pracują głównie jako przedstawiciele firm za granicą a pieniędzy zarabiają dużo.
To ja przypomnę jeszcze raz treść wątku: "Do pracy przez znajomości??"
Następne posty nie w temacie będą usuwane!
To ja chyba jestem wyjątkiem, bo jestem kobietą i m-c temu zmieniłam pracę bez znajomości. Wlaściwie nawet praca sama mnie znalazła No i co najważniejsze za całkiem niezłe pieniądze Aha i najważniejsze: odeszłam z państwowej posadki, co niektórym może sie wydawać nie do pojęcia (bo niby tam takie kokosy i święty spokój, brrr...)
Też jestem zadnia, że bez pleców ani rusz....ale czego sie tu spodziewać.....PRLowskie nawyki jeszcze tkwią głęboko w świadomości społecznej.....
Poza tym najbardziej mnie denerwuje łamanie prawa pracy (nadgodziny i wynagrodzenie, płacenie pod stolem albo kompletnie na czarno.....)
A ludzie pracują po 12 i więcej godzin i sie cieszą że mają prace......za 800 zł......
Ja jestem obecnie w trakcie zmieniania i poszukiwania pracy... Jako że mieszkam w okolicy dopiero drugi rok o żadnych plecach nie może niestety być mowy... I to jest naprawde olbrzymi problem Odwiedziłem prawie wszystkie budżetówki i szkoda gadać... W moim wypadku niestety cięższa praca fizyczna nie ma prawa bytu ponieważ mam problemy zdrowotne i tutaj się zaczyna problem. Praca w Wieluniu oczywiście jest ale w większości fizyczna- i tą można dostać bez znajomości, ale jeśli już chodzi o pracę umysłową to nie ma najmniejszych szans- najlepszy przykład złożyłem sobie podanie o staż do sądu, jako że spełniałem wszystkie warunki i na dodatek jestem studentem prawa (co powinno być atutem) miałem nadzieję że się uda- niestety mimo iż moja kandydatura została praktycznie zaakceptowana na drugi dzień dostałem telefon, że zostały przyjęte dwie dziewczyny- nie mam pewności że z plecami ale tak mi się wydaje...
No cóż zostaje szukać dalej
Już tak jest,że narzekamy na swoich pracodawców. Tak chyba już jest.
Ja znam obydwie strony medalu,miałam kiedyś swoją firmę więc wiem jak to jest. Staram się rozumieć postępowanie swojego pracodawcy ale czasami nie da się.
Pracowałam w wielu miejscach,jedną pracę sama znalazłam , inną po znajomości.Różnie z tym bywało.
Ale niestety muszę stwierdzić,ze jeśli chodzi o Wieluń to bez znajomości trudno o dobrą pracę. Takie jest po prostu moje zdanie.
i poszukujesz dalej innych zajęć .... [/quote]
to co to było w takim razie panie Sebastianie?
Miłość przez gadu-gadu
Szukamy telemarketerki do pracy przy KKB w firmie ORANGE
22 LATKA WYKSZT. ŚREDNIE EKONOMICZNE POSZUKUJE PRACY
poszukuję pomocy przy pisaniu pracy licencjackiej